Aktualności

W naszej ofercie:
- oprowadzanie po winnicy;
- profesjonalną degustację win z przystawkami;
- prelekcje dotyczące historii zielonogórskiego regionu winiarskiego;
- „Kultura wina” – podstawowy kurs sommelierski (kolor, aromat, smak wina; rodzaje win ze szczególnym uwzględnieniem win z Europy Środkowej; język związany z degustacją; jak podawać wino i w jakich kieliszkach; jak dobrać potrawy do wina);
-„Piwnica” – kurs enologiczny – czyli jak powstaje wino, cykl produkcji win białych, różowych i czerwonych;
- Cykliczna Akademia Winnicy Miłosz” – kursy z uprawy winorośli w samej winnicy, omówienie sposobów prowadzenia krzewów, podstawowe odmiany – ich wady i zalety. Startujemy w sobotę 25 lutego 2012 r. nauką zimowego cięcia winorośli.
Kursy w ramach „Kultury wina”, „Piwnicy” i „Akademii Winnicy Miłosz” kończymy biesiadą w piwnicy winiarskiej lub pod wiatą, z winem i przekąskami, a na specjalne zamówienie – ciepłym posiłkiem (catering).
Czas trwania jednego szkolenia to 3 godziny.
Jeśli chodzi o degustacje, proponujemy 2 podstawowe pakiety:
I. Zwiedzanie winnicy, prelekcja na temat uprawy winorośli, degustacja 2 win pod wiatą z pieczywem, serem i oliwkami.
II. Zwiedzanie winnicy, prelekcja na temat uprawy winorośli, degustacja 4 win w piwnicy winiarskiej z pieczywem, serem i oliwkami, wędlinami.
“Krok po kroku” rozszerzona degustacja o elementy wyżej wymienionych prelekcji (z czterema winami)przedstawia się następująco:
1. Zaczynamy od prelekcji o historii winiarstwa zielonogórskiego ze slajdami oraz prezentacji naszych win wyrabianych ze szczepów tradycyjnych. 15-20 minut.
2. Prelekcja o winnicy (trwa pokaz slajdów) oraz o projektach winiarskich w naszym regionie – np. o rodzącej się w Łazie 35 hektarowej, największej winnicy w kraju. 15 min.
3. Przechodzimy do degustacji z elementami kursu sommelierskiego – najpierw o rodzajach win właściwych dla poszczególnych stref klimatycznych oraz skupiamy się na winach Europy Środkowej i Polski.
Wtedy idą wina z naszej winnicy – białe, potem czerwone lekkie i ciężkie. Mówimy o każdym po kolei, wskazujemy na co zwracać uwagę w barwie, bukiecie i smaku oraz nawiązujemy rozmowę – co Pan/Pani znajduje w danym winie, z czym ono się kojarzy, pytamy i podpowiadamy do jakich dań należy je podać itp.
Każde wino traktujemy indywidualnie, uwaga na. Mówimy o szczepach, z których zostało stworzone, gdzie poza naszym regionem występują te odmiany w Europie i świecie, i jakich cech nabierają wyrabiane z nich wina w poszczególnych krajach.
Czas degustacji 1,5-2 h.
Do win przygotowujemy półmiski serów, wędlin i koszyki z pieczywem.
Dodatkowo na koniec możemy podać wybrane przez Państwa wina.
Całkowity czas imprezy – do 3 godzin. Cena: od 55 zł netto/osoba przy 10-25 osobach, powyżej 25 osób – od 45zł netto/osoba.
I. Dodatkowe opcje:
A. ognisko z kiełbaskami, karkówką z grilla, pieczywem i winem.
B. obiad w piwnicy (catering).
C. przejazd traktorem w przyczepie na sianie znad Odry do winnicy lub w odwrotnym kierunku, ewentualnie w dwie strony.
D. rejs galarem po Odrze ze wsi Wielobłota (1,5 km od winnicy, dojazd – patrz C) do portu w Cigacicach (11km), około 1-1,5 h lub z Cigacic do Wielobłot, skąd na winnicę.
Wystawiamy faktury VAT. Bliższe informacje e-mailem lub telefonicznie. info@winnicamilosza.com.pl
Degustacja młodych win z regionu lubuskiego (winiarski region lubuski to dwa województwa: lubuskie i wielkopolskie), ale też z winnicy Jakubów na Dolnym Śląsku już w sobotę.
Udział w imprezie zapowiedziała winnica Talary spod Gostynia, która zaprezentuje dwa młode wina: Solaris oraz cuvee Solaris/Chardonnay.

Z winnicy Miłosz spróbujemy Łazolé (Zweigelt/Regent)) oraz czystego Zweigelta.
Winnica Equus z Mierzęcina zaprezentuje czerwone cuvee Rondo/Regent/Zweigelt/Pinot Noir.
Jakich win skosztujemy z pięknie położonej winnicy Jakubów spod Głogowa? To będzie niespodzianka.
Każda z winnic przygotuje odpowiednie przystawki. Do win czerwonych z Łazu podamy pasztet z dzika i kozi ser.
Start imprezy 3 grudnia o 18.00. Zaczniemy od degustacji win, później rozmowy przy winie i muzyka.
Dodatkową atrakcją będzie prezentacja mapy Principatus Silesiae Glogoviensis z 1739 roku.
Zaznaczono na niej winnice. W bogatym kartuszu największe bogactwa krainy, czyli winnice, winogrona, wino, jabłka, gruszki, krzewy winne, snop siana, zając i dzik.
Chodzi o rose 2009 - Zwiegelt, Pinot Noir, Devin. Pachnie owocami, wiśnią, porzeczką i czereśnią, w bukiecie nie brakuje też kwiatów i ziół; różane różowe delikatne.
Za placemi zostawiliśmy między innymi wina z Pałacu Mierzęcin, winnicy w Grano czy tej Romana Myśliwca.
Trzecie miejsce w kategorii win różowych zajął nasz Zweigelt/Pinot Noir 2010.
Potem oferujemy oprowadzanie po winnicy, wprowadzenie w tajniki uprawy krzewów winorośli i produkcji wina, prelekcję dotyczcą historii winiarstwa zielonogórskiego oraz degustację lokalnego wina.
Istnieje możliwość zorganizowania ogniska lub kateringu. Powrót do Cigacic galarami lub autokarem do Zielonej Góry.
Podczas naszej ostatniej podróży Odrą widzieliśmy rzadkie i egzotyczne ptaki - czaple białe, czarne bociany, orła bielika i... trzy flamingi!
Jak potem w winnicy smakowało nam cytrusowe z nutami owoców tropikalnych wino ze szczepu Pinot Blanc, chyba nie musimy tłumaczyć.
Przed zmrokiem przychodzi wiatr owiewający grona, jasnozielone, żółte, granatowe, karmazynowe – po zachodzie słońca, gdy światła mało, ale jeszcze dość dużo, by oszukać wzrok, i gdy patrzysz pod rozświetlone zorzą wieczorne niebo, przyklejone do ciemnych krzewów i liści wszystkie są czarne. Zapadający zmrok jesienią, późną jesienią, czekanie na ciemność w domu bez światła i gdy latarnie przy ulicy jakby zapomniały o nadchodzącej nocy, jakby żyły jeszcze długim letnim wieczorem. Chłód delikatny, ale wyraźny, powiew wilgoci, i nie wiadomo czy wiatr istnieje o tej jesiennej porze, czy tylko zdaje się być w powietrzu, czeka i milczy. Milczenie jesieni i bycie jesieni; wieczorna rosa. Powietrze już wcale nie ciepłe, ale ostre, gdy oddychasz nosem, zimne prawie jak górski strumień, kąpiel w jesieni, co rozbiera chłodem, uwodzi, idzie przed siebie, prowadzi schodami na szczyt wzgórza porośniętego winoroślą tam w południowej części miasta czy w dolinie Gęśnika, wilgotne deski i kamienie, i księżyc zza chmur. Nie skrapla się ta jesień, nie zamienia w deszcz ani śnieg, jest długa, powtarzalna, stała. Przychodzi wieczorem, tak teraz jak dawniej. Obok ratusza, na Postplatz, na jakiejkolwiek innej ulicy, ostatnie pomarańczowe plamy słońca siadają na murach, bruku, gołej ziemi, ciepłe powietrze między domami albo na stoku - wszędzie panuje jesień właściwa tylko temu miastu, zrodzona w winnicy i wolna od niej, z czasem uwolniona, niezależna, wyswobodzona, i taka będzie już zawsze - i wtedy, gdy winnic w Grunbergu nie będzie (jeśli kiedykolwiek nie będzie), a będzie zawsze kojarzyć Grunberg z winnicą, tak oto miasto w przyszłości bez winnic winnicą pozostanie. Tutaj jesień jest cały rok, jest duchem Grünberga, niesprzedajnym, niepokornym, duchem jak to duch ponad materią, co unosi się nad domami, dachami, ulicami, pagórkami, wśród drzew, między ludźmi, psami i kotami, w zgiełku szpaczych hord. W roku 1934 miasto jest winnicą wolną od winnic jedynie w rynku i przylegających do niego kilkunastu ulicach i kilku placach – i ta część jest jak pień dębu, dalej uliczki niczym gałęzie obrastają zielenią. Winnice wbijają się w pola i lasy na południe od centrum, na zachód, południowy zachód, północny i na północ i północny wschód i na wschód, wchodzą w świat stokami i górami, nie gardzą ciepłą doliną i płaskowyżem, rosną, pędzą bez opamiętania jakby główny ogrodnik zapomniał o przycinaniu i wyłamywaniu młodych pędów, jakby świadomie eksperymentował, pozwolił na wszystko, na żywioł, by w ten sposób zapewnić miastu życie wieczne, co mieszka w pojęciu permanentnej jesieni. Grunberg niczym Rzym, bo na siedmiu wzgórzach, tych wzgórz ma najwięcej w południowej części, co nie znaczy że tutaj jest najwięcej winnic – są one wszędzie, bo korona regularna, pozbawiona suchych gałęzi, ale stąd, z tych wzgórz, stojących obok siebie od wschodu na zachód jak baszty, teren łagodnie opada w stronę słońca, Kożuchowa, Sudetów i Pragi. Długie piwnice wbijają się w stoki jakby stąd łatwiej było sięgnąć wnętrza ziemi, nie, nie piekła, ale pewnej stałej, która mieszka w chłodzie, ciemności i niskiej temperaturze – właśnie stałej, co pozwala winu być na wieki, gdzie czas zawsze działa na jego korzyść, to znaczy uwalnia pokłady metafizyki, bo czymże jest wino jak nie kamieniem filozoficznym, dowodem, że duch i materia to jedno. Wino pod nasłonecznioną ziemią w południowych stokach jest najjaśniejsze, to jaśnie wino, białe, czasem w kolorze wody i w delikatnym zapachu, czasem słomkowe, złote, a czasem bursztynowe, w tych toniach wina czystość, wszystko co najlepsze ze świata fizycznego i dla pięciu zmysłów, ale też wiara i piękno w czystej postaci, a przynajmniej - nadzieja. Wejścia do piwnic - szerokie drewniane drzwi w półokrągłej ścianie przypominającej tęczę, bo stąd widać zawsze sięgające ziemi oba brzegi tęczy, a potem korytarz rozgałęzia się, idzie jak najdalej, tyle ile się da i ile trzeba, by wydobyć z wina to, co transcendentne, wspólne Bogu i ludziom. Południowa część Grunberga to winnice i piwnice, i ośmioboczne domki winiarskie przykryte smukłą kopułą. W nawiązaniu do opowieści o królu Samarii Achabie, który pożądając winnicy poddanego Nabota nie cofnął się przed morderstwem - zwane właśnie nabotami. Domy tylko na szczytach, jak na Schillerhohe. Grunberg środkowy to stoki północne, stare domy z dużymi piwnicami ustawione kalenica do drogi, jak te przy Sowińskiego, a północna część miasta - Dolina Gęśnika, z której wznoszą ciepłe południowe stoki aż ku płaskowyżowi na wschodzie, gdzie obok jasnych rosną ciemne wina: Czeskie Niebieskie, Portugalskie Niebieskie, Wawrzyniec, Czarna Magdalena, Karmazyn. Tutaj strugi ciepłego powietrza, wilgoci, słońca przechodzą jak chmury. Winnicę można odnaleźć z zamkniętymi oczami albo przewiązanymi jak Vlasta, którą Sebastian prowadzi przez cały Patzgall.
Tam trwają Dni Województwa Lubuskiego i SWK Winnice Lubuskie będzie miało swoje stoisko. Przepraszamy wszystkich, którzy planują w tym czasie odwiedzić nas w Łazie - i zapraszamy do Łagowa.
Na winnicy będziemy do Państwa dyspozycji w kolejny weekend - 9 i 10 lipca.
Konwent to nie konkurs - raczej warsztaty. Osoby skupione w panelu degustacyjnym oceniają poszczególne wina, wskazują ich wady i zalety. By uniknąć niesprawiedliwych ocen lub tych podyktowanych sympatią czy antypatią degustatora w stosunku do poszczególnej winnicy czy winiarza - środowisko zielonogórskie zaproponowało degustację w ciemno i wprowadziło do panelu swoich przedstawicieli.
Z moich notatek wynika, że do najciekawszych win białych należały (wymieniam w takiej kolejności, w jakiej były prezentowane):
- Placidus 2009 (Johanniter 100%) oraz Otinum 2009 (Phoenix 30%, Sibera 70%) z Winnicy Rodziny Steckich z Jarosławia, oba zrównoważone, dają sporo radości;
- dwa Cuvee z Jakubowa - pierwsze z przewagą Hibernala, drugie - Seyvala Blanc (z nutami owoców tropikalnych, czyste);
- Aurora 2010 Stary Wielisław - wysoki kwas, ale wyraźny i dobry nos;
- Cuvee Julia z Traminera i Chrupki - wysoka kwasowość, ale pikantne i aromatyczne;
- Cuvee 2010 od Kingi Seyval Blanc i Bianca, owocowe, mango, choć z czasem zyska na równowadze;
- Johanniter 2010 z Winnicy Łany w Rzeszowie, mineralne, aromatyczne, skoncentrowane, harmonijne.
Najciekawsze różowe:
- Regent 2010 z Pałacu Mierzęcin, poziomkowe, delikatne;
- Rose 2010 z Winnicy Płochockich, pieprz, truskawka, ccharakter, pewność;
- Cuvee 2009 z Winnicy Na Leśnej Polanie, łatwe, delikatne, przyjmne, przesiarkowanie powinno ujść z czasem.
Czerwone, ale z małym... "ale":
- Rondo 2009 - myślałem że to Gołubok, bo surowe, w smaku jakby nieczyste, no ale obie odmiany mają to do siebie, wino zatem zrobione dobrze, z dobrego owocu. O gustach i rondach będzie niżej.
- Dornfelder barrique 2008 z Winnicy Comte, równowaga ust i nosa, choć przez moment zatanawiałem się czy czyję tytoń czy... zdechłą mysz;
- Rondo 2009 - Winnica Spotkaniówka, rześkie, kwaśne, dobrze zrobione, czyste;
- Łany 2010, delikatny nos, zrównoważone, lekkie;
- Abudance 2010 Winnica Golesz, kwaśne, zielone, drewniane - ale na korzyść, przewrotne;
- Rondo 2009 Wzgórza Trzebnickie, mimo że w tym jak w prawie wszystkich rondach znajduję nieczyste zapachy (jakieś fenole, wymiociny...), to tutaj trafiła się też suszona śliwka i świeże owoce, akceptowalne nawet dla kogoś, kto nie lubi ronda.
To tyle, gdy idzie o podsumowanie - czysto subiektywne, jak każdego kto na nie się zdobędzie. Oczywiście nie opisuję swoich win, zostawiam to koleżankom i kolegom z panelu.
A jaka była atmosfera na VI Konwencie?
- Degustacja w ciemno spowodowała nie tylko to, że umysł był maksymalnie wytężony, ale i serce waliło, za dużo emocji - mówiła jedna z winiarek, a inne stwierdziła, że wiało nudą, a komisja degustacyjna mówiła tak cicho że nie było jej słychać w drugim końcu sali, mało i cicho jakby ze strachu, no i stało się, zapadły werdykty nie do pomyślenia i nie do przyjęcia podczas poprzednich konwentów. Obalono bożków, może niechcący, nie było natarczywego lizusostwa, choć nie obyło się bez niesprawiedliwych i złośliwych ataków, gdy pan X. rozpoznał wino inne od pozostałych.
A ja muszę podpisać się pod stwierdzeniem, że emocji brakowało. Zeszły przed Konwentem? Byliśmy wyczerpani przygotowaniami i sporem o degustację w ciemno?
Natomiast zalety miało poszerzenie panelu degustacyjnego - zwłaszcza o Agnieszkę Wyrobek, która jest enologiem i sporo mówiła o wadach technicznych win.
Z kolei Wojciech Bosak przepraszał za to że wspomniał, że wino nie jest w jego stylu. Ale przecież dobry gust ma znaczenie, to tak jak wymagać od dziennikarza by był obiektywny - sommelier też jest tylko sobą. I Konwent - czy chcemy tego czy nie - stara się kreować nie tylko styl polskiego wina, ale od początku wskazuje, które odmiany są dobre, a jakie złe. Choćby poprzez osobę Romana Myśliwca.
Choćby te ronda i regenty... VI Konwent pokazał jasno, że jak regent to tylko na różowe... Bo nad winami różowymi zachwycaliśmy się wszyscy, były odkryciem imprezy...
To tyle w krótkim pokonwentowym podsumowaniu.
Ponieważ zainteresowanie polskim winiarstwem jest duźe, prosimy o wcześniejsze telefoniczne umawianie wizyt.
W akcji pod nazwą Paszport Winiarskiego Odkrywcy - weekendy otwartych winnic biorą udział następujące winnice: winnica Miłosz w Łazie - 664 02 02 64, Ingrid w Łazie - 697 515 113 Julia w Starym Kisielinie - 603382854, Na leśnej polanie w Proczkach - 609 179 127, Equus w Mierzęcinie oraz Dębogóra koło Dobiegniewa - 504 286 758, Kinga w Starej Wsi - 609 528 581, Cantina w Mozowie - 691 914 849.
Za wstęp na każdą winnicę trzeba zapłacić 15 zł a do odwiedzin będzie upoważniał paszport - właśnie Paszport Winiarskiego Odkrywcy (dokumenty czekają w winnicach).
14 win pójdzie do stołów w czterech parach i o każej pary dobraliśmy owe przystawki.
I tak do Aurory od Kingi, Cuvee Lewandowskich, naszego Muellera i Seyvala z Jakubowa - win dość delikatnych, cytrusowych, aromatycznych - restauracja Palmiarnia zaserwuje terinę z indyka z marynowanym serem i musem avocado (danie w charkterze orzechowo-słone).
Kolejna czwórka: Hibernal oraz Traminer Andrzejczaka, Riesling i Traminer Krojcigów - potęga smaku i aromatu - zostanie połączona z medalionami z gęsi i pieczonym jabłkiem.
Teraz czerwone: Cuvee z Marszałka i Gołuboka Kingi, Zweigelt Miłosza, Cuvee z Leśnej Polany (Dornfelder plus Cabernet Carol) - do nich ser złoty lazur, pesto bazyliowe na kiełkach rzeżuchy.
I ostatnia trójka czerwona to trzy Ronda: z Jakubowa, od Equusa i z Dębogóry - tutaj nie obędzie się bez sera koziego z zekoladą i papryczką chilli.
III Próba Lubuskiego Wina w piatek 25 lutego o 19.00 w Palmiarni. Zaproszenia w cenie 80 zł od osoby czekają również w Palmiarni.
Szczep - uprawiany dziś już tylko nad rzeką Tauber, na powierzchni zaledwie 12 hektarów - rośnie jak gdyby nigdy nic właśnie tutaj. Został odkryty przed trzema laty i czas najwyższy by coś z tym zrobić!
Wiosną posadzimy sprowadzone z instytutu w Weinsbergu krzewy Karmazyna (nazywanego też Tauberschwarz), a potem trzeba będzie zabrać się za rejestrację naszego klonu Karmazyna.
Autochtoniczny Karmazyn to szansa na potężną promocję lubuskiego winiarstwa.
W Łazie rosną też zdrowe krzewy takich odmian jak Traminer czy Pinot Noir - te także upominają się o rejestrację klonu, są materiałem do rozmnożenia.
To autochtoniczny Traminer. Sadzonka powstała z łozy starego krzewu. W tym roku dała pierwsze owoce.
Czas najwyższy na złożenie zamówień dotyczących sadzonek - nasza winnica sprowadzi na wiosnę krzewy z najlepszycch szkółek i możemy zamówić je również na Państwa potrzeby.









