Aktualności
Konwent to nie konkurs - raczej warsztaty. Osoby skupione w panelu degustacyjnym oceniają poszczególne wina, wskazują ich wady i zalety. By uniknąć niesprawiedliwych ocen lub tych podyktowanych sympatią czy antypatią degustatora w stosunku do poszczególnej winnicy czy winiarza - środowisko zielonogórskie zaproponowało degustację w ciemno i wprowadziło do panelu swoich przedstawicieli.
Z moich notatek wynika, że do najciekawszych win białych należały (wymieniam w takiej kolejności, w jakiej były prezentowane):
- Placidus 2009 (Johanniter 100%) oraz Otinum 2009 (Phoenix 30%, Sibera 70%) z Winnicy Rodziny Steckich z Jarosławia, oba zrównoważone, dają sporo radości;
- dwa Cuvee z Jakubowa - pierwsze z przewagą Hibernala, drugie - Seyvala Blanc (z nutami owoców tropikalnych, czyste);
- Aurora 2010 Stary Wielisław - wysoki kwas, ale wyraźny i dobry nos;
- Cuvee Julia z Traminera i Chrupki - wysoka kwasowość, ale pikantne i aromatyczne;
- Cuvee 2010 od Kingi Seyval Blanc i Bianca, owocowe, mango, choć z czasem zyska na równowadze;
- Johanniter 2010 z Winnicy Łany w Rzeszowie, mineralne, aromatyczne, skoncentrowane, harmonijne.
Najciekawsze różowe:
- Regent 2010 z Pałacu Mierzęcin, poziomkowe, delikatne;
- Rose 2010 z Winnicy Płochockich, pieprz, truskawka, ccharakter, pewność;
- Cuvee 2009 z Winnicy Na Leśnej Polanie, łatwe, delikatne, przyjmne, przesiarkowanie powinno ujść z czasem.
Czerwone, ale z małym... "ale":
- Rondo 2009 - myślałem że to Gołubok, bo surowe, w smaku jakby nieczyste, no ale obie odmiany mają to do siebie, wino zatem zrobione dobrze, z dobrego owocu. O gustach i rondach będzie niżej.
- Dornfelder barrique 2008 z Winnicy Comte, równowaga ust i nosa, choć przez moment zatanawiałem się czy czyję tytoń czy... zdechłą mysz;
- Rondo 2009 - Winnica Spotkaniówka, rześkie, kwaśne, dobrze zrobione, czyste;
- Łany 2010, delikatny nos, zrównoważone, lekkie;
- Abudance 2010 Winnica Golesz, kwaśne, zielone, drewniane - ale na korzyść, przewrotne;
- Rondo 2009 Wzgórza Trzebnickie, mimo że w tym jak w prawie wszystkich rondach znajduję nieczyste zapachy (jakieś fenole, wymiociny...), to tutaj trafiła się też suszona śliwka i świeże owoce, akceptowalne nawet dla kogoś, kto nie lubi ronda.
To tyle, gdy idzie o podsumowanie - czysto subiektywne, jak każdego kto na nie się zdobędzie. Oczywiście nie opisuję swoich win, zostawiam to koleżankom i kolegom z panelu.
A jaka była atmosfera na VI Konwencie?
- Degustacja w ciemno spowodowała nie tylko to, że umysł był maksymalnie wytężony, ale i serce waliło, za dużo emocji - mówiła jedna z winiarek, a inne stwierdziła, że wiało nudą, a komisja degustacyjna mówiła tak cicho że nie było jej słychać w drugim końcu sali, mało i cicho jakby ze strachu, no i stało się, zapadły werdykty nie do pomyślenia i nie do przyjęcia podczas poprzednich konwentów. Obalono bożków, może niechcący, nie było natarczywego lizusostwa, choć nie obyło się bez niesprawiedliwych i złośliwych ataków, gdy pan X. rozpoznał wino inne od pozostałych.
A ja muszę podpisać się pod stwierdzeniem, że emocji brakowało. Zeszły przed Konwentem? Byliśmy wyczerpani przygotowaniami i sporem o degustację w ciemno?
Natomiast zalety miało poszerzenie panelu degustacyjnego - zwłaszcza o Agnieszkę Wyrobek, która jest enologiem i sporo mówiła o wadach technicznych win.
Z kolei Wojciech Bosak przepraszał za to że wspomniał, że wino nie jest w jego stylu. Ale przecież dobry gust ma znaczenie, to tak jak wymagać od dziennikarza by był obiektywny - sommelier też jest tylko sobą. I Konwent - czy chcemy tego czy nie - stara się kreować nie tylko styl polskiego wina, ale od początku wskazuje, które odmiany są dobre, a jakie złe. Choćby poprzez osobę Romana Myśliwca.
Choćby te ronda i regenty... VI Konwent pokazał jasno, że jak regent to tylko na różowe... Bo nad winami różowymi zachwycaliśmy się wszyscy, były odkryciem imprezy...
To tyle w krótkim pokonwentowym podsumowaniu.


